Sunset- Compuphonic


Bardzo dziękuję za wszystkie pozytywne komentarze odnośnie wczorajszego filmiku. Jak wcześniej wspominałam miał dla mnie szczególne znaczenie i czekałam prawie miesiąc z jego publikacją.
Tych którzy nie widzieli zapraszam tutaj -> dlaczego ściąłam włosy?

Teraz trochę o zdjęciach :) Ta sesja z pewnością należy do moich ulubionych, kocham zieleń i rośliny więc klimat jest idealny. Staram się by każda stylizacja była przedstawiona nieco inaczej, by za pomocą zdjęć móc wyrazić siebie i żeby Wam się przyjemnie oglądało :) 
Każdą wolną chwilę przeznaczam na pracę nad blogiem i chcę sie rozwijać, dlatego nie działam już w pojedynkę. Od niedawna w teamie pracującym nad tym, co możecie dostrzec w internecie zagościły dwie nowe osoby. Aleksandra Szymczak jest odpowiedzialna za zdjęcia i obie staramy się jak możemy, by znaleźć najlepsze miejsce i wpasować się w stylizację. Zależy nam by posty były ciekawe, a oczywiście to fotki robią całą robotę. Mam nadzieję, że i Wam spodoba się nasza praca :) Drugą osobą jest Dawid Zadworny, z którym tworzymy filmy na youtuba. Często wspominałam, że boję się kamery ponieważ mnie paraliżuje i zachowuję się nieswojo. Dzień przed nagraniem pierwszego filmu nie spałam całą noc oczywiście ze stresu, ale nie było czego się obawiać. Złapaliśmy z Dawidem świetny kontakt i mam nadzieję, że będziemy tworzyć wspaniałe rzeczy :) Poznałam go dzięki jego dziewczynie, która czyta mojego bloga więc jeszce z tego miejsca chciałam jej ogromnie podziękować.

Dzięki temu, że nie jestem już sama, że pracuję z ludźmi, którym zależy tak samo jak mnie treść przedstawiana na blogu i na moim kanale będzie jeszcze lepsza i że to co robię będzie bardziej profesjonalne. W najbliższym miesiącu mamy mnóstwo planów między innymi wyjazd za granicę, gdzie będziemy tworzyć materiał na bloga, ale na razie nie zdradzę więcej szcegółów :)
Trzymajcie kciuki za rozwój!










Koszulka- Mango
Spodnie- New Look
Buty- H&M
Okulary- Chanel

The xx- Blood Red Moon



















Kurtka- H&M
Bluza- Adidas
Spodnie- Bershka
Koszula- H&M
Buty- Wagabond
Plecak- Adidas
Okulary- Top Shop

Zdjęcia Aleksandra Szymczak 

Kosmetyki do pielęgnacji twarzy- Barwa Siarkowa





Jakiś czas temu pokazywałam na snapchacie kosmetyki do twarzy, które otrzymałam w prezencie od Barwy Siarkowej i wzbudziły wśród Was spore zainteresowanie. Pytaliście mnie o  ich działanie i czy są godne polecenia. Wtedy stosowałam je niecałe 2 tygodnie i wspominałam Wam również, że używam ich wspólnie z chłopakiem. Ta informacja jest bardzo istotna, ponieważ mamy zupełnie inny rodzaj cery i inne spojrzenie na wszystkie kosmetyki. Ja mam cerę wrażliwą, alergiczną, z tendencją do przesuszania się. Wypryski pojawiają się jedynie po zastosowaniu nieodpowiednich kosmetyków, w innych przypadkach nie mam z tym problemu. Z kolei mój chłopak ma bardzo problematyczą cerę i od zawsze boryka się z niedoskonałościami. To on z naszej dwójki więcej czasu spędza w łazience, nakłada maseczki i używa znacznie więcej kosmetyków do twarzy ode mnie. Mimo to problemy nigdy nie znikają na zawsze, przez chwilę jest spokój, a za chwilę jakby za ten czas kiedy było ładnie następuje krostkowy atak. 
Śmiejemy się wspólnie, że ja chodzę na siłownię i wiecznie borykam się z problemami wagowymi (tutaj to akurat wina choroby ale przedrzeźniamy się dla żartów, lubimy sobie dokuczać), a on jest chudy jak patyk i może jeść co chce i jego waga wcale się nie zmienia. Z twarzą jest na odwrót on dba o nią jak nikt inny, przemywa kilka razy dziennie, kremuje, nakłada maski i nie przynosi to większych efektów, a nie robię nic i czasami nawet nie chce mi się kremu nawilżającego nałożyć i mam super cerę. To się nazywa sprawiedliwość :) 
Poniżej przedstawię jeszcze raz kosmetyki, których obecnie oboje używamy i napiszę, które lubimy :)




Żel siarkowy antybakteryjny, który upodobaliśmy sobie oboje. Świetnie pachnie, idealnie oczyszcza cerę i jest bardzo wydajny. Mam wrażenie, że odkąd go używamy nasze buźki są zdecydowanie mniej przetłuszczone, ale bez uczucia ściągania. 


Specjalistyczny tonik siarkowy i w tym przypadku to mój typ. Ze względu na rodzaj wykonywanej pracy można powiedzieć, że mam obsesję czystej skóry. Jak tylko wracam do domu od razu wpadam pod prysznic i zmywam, a przynajmniej się staram i nie zawsze to się udaje pofarbowane ręce, szyję, twarz, resztki powbijanych włosów.. i tak dalej. Uroki bycia fryzjerem, w pracy jestem w wiecznym ruchu, biegam i namacham się trochę więc również moja buzia się poci i wtedy sięgam po tonik, który daje mi poczucie czystej twarzy. Używam go jedynie wieczorem, a następnie używam nawilżającego kremu ale o tym później :) 





Serum siarkowe antybakteryjne- typ mojego chłopaka. Zmniejsza widoczne zmiany trądzikowe i pomaga w gojeniu się ranek. Do stosowania miejscowego. Producent zaleca stosować 1-2 razy dziennie na 20 min i spłukać wodą, natomiast mój chłopak nakłada sobie na noc i dopiero rano zmywa. 



Krem siarkowy antybakteryjny matujący- również typ mojego chłopaka :) On sobie go zarezerwował i niech ma :) Zdecydowanie ogranicza pracę gruczołów łojowych i przywraca równowagę w tłustej strefie T, redukuje przetłuszcanie skóry i wspomaga walkę z krostkami. Zauważyłam, że jego skóra mniej się błyszczy i jest dłużej świeża. 


Krem siarkowy długotrwale nawilżający należy do mnie :) Po pierwsze ma świetny, delikatny choć orzeźwiający zapach. Zdecydowanie cenię sobie lekkie nieprzytłaczające nuty, krzykliwe mocno owocowe i słodkie zapachy nie są dla mnie. Nie wiem jak cudowna musiałaby być dana rzecz, czy to perfumy, czy kosmetyki do twarzy, balsamy, czy płyny do płukania, ale jeśli zapach jest zbyt agresywny nie kupię ich, ponieważ wiem, że nie będę w stanie ich używać i wylądują w koszu. Polubiłam ten krem za zapach, ale również za nawilżenie. Dzięki niemu nie mam napiętej skóry i jest bardzo lekki. 




Mam nadzieję, że dzięki dokładnym opisom będziecie mogli dobrać odpowiedni produkt dla siebie. Jeśli nie jesteście pewni polecam wypróboć jako pierwszy żel do mycia twarzy, bądź tonik. 

Wszystkie produkty znajdziecie na stronie  BARWA SIARKOWA

A Wy czego obecnie używacie? I jakie są Wasze ulubione produkty do twarzy? A może macie jakieś rady dla mojego chłopaka?

Miłego dnia :*<3 p="">

Jeśli jeszcze nie widzieliście zapraszam na mój kanał na  youtube gdzie znajduje się nowy filmik :)




Andain- Much Too Much


Dzisiejsze zdjęcia nie obyły się bez stresu :) Po raz pierwszy w całym moim blogowaniu sesję wykonywała mi zupełnie obca osoba. Wcześniej zdjęciami zajmowała się moja siostra Marta, z czego byłam bardzo zadowolona, ale niestety ze względu na totalny brak czasowy nie byłam w stanie się z nią dłużej umawiać. Ostatnimy czasy zdjęcia wykonywał mój chłopak co było bardzo wygodne, jednak odbywało się głównie w niedzielę, czyli w jedynym dniu kiedy (o ile nie prowadzę szkolenia) możemy wspólnie spędzić czas i to nie w godzinach późno wieczornych. 
Długo zastanawiałam się nad podjęciem współpracy z osobą, która będzie odpowiedzialna w dużej mierze za posty na blogu i z tym myśleniem zeszło mi ponad pół roku :) Dużo, wiem... Zdecydowanie za dużo. I teraz kiedy miałam więcej wolnego czasu postanowiłam znaleźć fotografa, który będzie kontynuować pracę, którą wykonywałam wcześniej i który będzie w stanie wpasować się w klimat. 
Nie powiem obie byłyśmy zestresowane, ale efekt finalny mnie zadawala. Oczywiście liczę się z Waszą opinią i czekam na komentarze :) Może nie jestem tutaj wesoła jak wcześniej, ale tak to u mnie bywa, że nie potrafię otworzyć się przed kimś od razu, więc mam nadzieję że z każdym kolejnym razem będę się czuła coraz bardziej swobodnie jak to było przy mojej siostrze Marcie :) 

Dajcie koniecznie znać co sądzicie :) 












Płaszcz- Zara
Koszulka- Calvin Klein
Spodnie- Zara
Buty- Kenzo
Czapka- Adidas
Okulary- Chanel



Andain- You Once Told Me


Huuuraaaaa! Powróciłam do ćwiczeń :) Po dwóch miesiącach przerwy (zdrowie, a nie lenistwo) było nie lada wyzwaniem zebrać się i zasuwać. Takie przerwy nie sprzyjają na pewno kondycji, więc nie muszę chyba Wam mówić jak się dzisiaj czuję... Na treningu byłam wczoraj i już w trakcie wiedziałam, że jutro nie wstanę z łóżka. Mimo, że ćwiczenia nie były intensywne sprawiały mi trudność. Każdy przysiad, zresztą...! każde ćwiczenie było dla mnie wyzwaniem. Nie robiłam niczego nadzwyczajnego, moja trenerka chce mnie rozruszać i zaczęłyśmy "delikatnie" co i tak spowodowało, że dzisiaj mam takie zakwasy, że wstać z łóżka nie mogę. Każdy ruch sprawia mi trudność, więc mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała robić sobie już takiej przerwy. Mimo, że boli jutro zamierzam pójść zrobić cardio i nie dam się :) 

Jako, że dzisiaj jestem kaleką zrezygnowałam z zakupów na które miałam pójść, ale byłam za to na masażu, który ujędrnia ciało. Masaż zwykle bardzo mnie boli i nie należy do przyjemnych, nazywam go torturowaniem :) a dzisiaj był dla mnie nawet przyjemny? I to pewnie zasługa turbo zakwasów. 
Nie poszłam na zakupy, ponieważ nie byłabym w stanie podnosić nóg i rąk, żeby się przebierać, więc zajęłam się blogowymi sprawami :) Porobiłam zdjęcia na instagram i zdjęcia na bloga co sprawiło mi wielką radość, poza tym ugotowałam pyszny obiadek i czekam sobie aż mój chłopak wróci z pracy. Fajnie móc na chwilę zwolnić i odpocząć od pracy. Cokolwiek teraz nie robię i tak jestem szczęśliwa, cieszę się chwilą i odpoczywam :) 














Czapka- Adidas
Płaszcz- Bershka
Bluza- Calvin Klein
Spodnie H&M
Buty- COS